Łatwo
jest powiedzieć komuś ,,zmień się”. Zupełnie jakbyś był parą znoszonych
skarpetek, które wystarczy ściągnąć i sięgnąć po nowe. Bo przecież zmiana
swojego charakteru nie może być taka trudna a wszystkie twoje problemy mogą
zniknąć jak za sprawą czarodziejskiej różdżki tylko dlatego, że tego właśnie
chcesz. Tylko, że stojąc z boku najprościej jest dawać takie bezwartościowe
rady. Czy tak naprawdę da się zmienić to kim się jest? Być może charakter jest
nieodłączną częścią ciebie nie dającą się modyfikować. Jest czymś z czym się
urodziłeś jak krzywy nos czy niebieskie oczy. A myślenie, że jest inaczej to
jedynie oszukiwanie samego siebie i zwykła mrzonka.
Czy
to możliwe by w jednej osobie mieszkały dwie diametralnie różniące się
osobowości? Zupełnie jak obraz z bajek, kiedy do twojego jednego ucha szepce aniołek do drugiego diabełek. Tylko, że ten drugi jest znacznie potężniejszy.
Nawet nie wiesz jaki wybierze moment by zawładnąć twoją duszą i umysłem.
Pojawia się kiedy zechce i nie obchodzi go czy został zaproszony. Sieje
spustoszenie w głowie i sprawia, że każda myśl jest jak cięcie brzytwą. I
czujesz się jak małe dziecko, które boi się potworów spod łóżka. Tylko, że Ty
wiesz, że potwory istnieją naprawdę i jedynie ich miejsce zamieszkania różni
się od dziecięcych lęków. Bo prawdziwe potwory wcale nie mieszkają pod twoim
łóżkiem czy w szafie. Tak naprawdę są stałymi rezydentami w twojej głowie i nie
możesz przed nimi uciec ani schować głowy pod kołdrą by skryć się przed ich
straszliwym wizerunkiem. I każdy horror jaki powstał na tym świecie może
jedynie uklęknąć schylając nisko głowę przed ich niezrównaną potęgą. I jak w
takiej sytuacji człowiek może się po prostu zmienić? Kiedy każdy dzień jest
wyzwaniem i walką z samym sobą. Kiedy każda chwila przepełniona jest zatrutymi
myślami, których nie sposób zatrzymać. Kiedy każda sekunda spędzona na byciu
osobą, którą skrycie nienawidzisz. Patrząc na kogoś z boku widzisz jedynie jego
zewnętrzną powłokę. Oczy nie są w stanie dostrzec co dzieję się samym
epicentrum jego osoby. Nie można zobaczyć wewnętrznego huraganu siejącego
zniszczenie w czyjejś głowie. I sama chęć zmiany nie jest w stanie go
zatrzymać. Bo czy w ogóle możliwe jest powstrzymanie huraganu? Czy jedyną
możliwą opcją by nie dać mu się pochłonąć jest ucieczka? Niestety nie można
uciec przed samym sobą nie ważne jak szybko by się biegło.
A
może ten huragan, potwór, mały diabełek, jakkolwiek by go nie nazwać, jest po
prostu częścią mnie samej? Częścią, której nie można amputować. Może to karta,
która trzyma domek z kart z całości i gdy ją wyciągniesz wszystko po prostu
runie. Być może lepiej zaakceptować truciznę, która w tobie mieszka skoro nie
można jej wyeliminować. Tylko jak zaprzyjaźnić się z potworem tak by w całości
się nim nie stać? Czy dwie skrajnie różne osobowości mogą spoić się z sobą i
stworzyć coś znośnego? Czy może będą walczyć o dominację aż, któraś z nich
zupełnie zniknie? A mi pozostanie stanie i patrzenie na niewyobrażalne zniszczenia
jakie wywołało w moim życiu ich starcie.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz