Czym
jest dorosłość? Odpowiedź na to pytanie jest albo bardzo łatwa lub bardzo
trudna. Zależy jakiej odpowiedzi oczekujemy. Jeśli przyjmiemy, że dorosłość to osiągnięcie
pewnego wyznaczonego przez społeczeństwo wieku a nasze ciało jest w pełni
rozwinięte to taka odpowiedź jest wystarczająca. Mnie jednak to nie
satysfakcjonuje. Bo kiedy człowiek staję się mentalnie dorosły? Czy płacenie
rachunków i codzienne wstawanie do pracy, której nie spełniam się w pełni można
uznać za dorosłość? A może dorosłość to ziszczenie się wszystkich istniejących
na tym świecie koszmarów?
Dziewczyna Bez Twarzy
poniedziałek, 24 lipca 2017
niedziela, 23 lipca 2017
Papieros
W panującej dookoła ciemności
Żarzy się samotny papieros
Ona wie, że odmierza jej czas
Trzyma się go kurczowo
Jakby był jej najlepszym
przyjacielem
Wciąga głęboko do płuc
Wszystkie swoje lęki
I wydmuchuje całą swoją
bezsilność
Ten jeden papieros
Jest w tej chwili jej jedynym
przyjacielem
Jedynym świadkiem jej upadku
Będzie towarzyszył jej do końca
A kiedy zgaśnie
Ona zatopi się w tej ciemności
Stanie się jej częścią
I całe morze smutku
Na którym dryfowała od dawna
Przestanie istnieć
Pozostanie jedynie ulotnym
wspomnieniem
Zupełnie jak Ona sama
Zmień się a znikną wszystkie twoje problemy - dlaczego to się u mnie nie sprawdza?
Łatwo
jest powiedzieć komuś ,,zmień się”. Zupełnie jakbyś był parą znoszonych
skarpetek, które wystarczy ściągnąć i sięgnąć po nowe. Bo przecież zmiana
swojego charakteru nie może być taka trudna a wszystkie twoje problemy mogą
zniknąć jak za sprawą czarodziejskiej różdżki tylko dlatego, że tego właśnie
chcesz. Tylko, że stojąc z boku najprościej jest dawać takie bezwartościowe
rady. Czy tak naprawdę da się zmienić to kim się jest? Być może charakter jest
nieodłączną częścią ciebie nie dającą się modyfikować. Jest czymś z czym się
urodziłeś jak krzywy nos czy niebieskie oczy. A myślenie, że jest inaczej to
jedynie oszukiwanie samego siebie i zwykła mrzonka.
czwartek, 15 czerwca 2017
Pomyłka ewolucji
Mogłabym być żywym eksponatem
W muzeum beznadziejności.
Wiem nawet jaką nosiłabym nazwę
,,Przykład pomyłki ewolucji”
Jakim cudem na świecie
pojawiają się
Tak uszkodzone istnienia?
Może to nietrafiona boska
interwencja?
Albo połączenie komórek
Które nigdy przenigdy nie
powinny były się łączyć?
Jestem wynikiem kolosalnego
błędu
Uszkodzonym egzemplarzem
Dryfuje na tratwie życia
Niezdolna do odnalezienia
właściwej ścieżki
Każdy mój oddech
Wydaje się być marnotrawstwem powietrza
Jestem uwięziona w ciemnym
pokoju
I nie ma w nim ani drzwi ani
okien
Ta klatka jest moim domem
Odwiedza mnie w niej mój przyjaciel
– bezsilność
Zamknęła mnie w niej niepewność
Mój największy wróg
Tkwię w tym znajomym miejscu
Bez marzeń
Bez celów
Bez siły
Stając się symbolem żałości
Chodzącą pomyłką ewolucji
czwartek, 18 maja 2017
Z pamiętnika pewnej dziewczyny
Cisza. Otaczała mnie przerażająca cieszą, lecz dawała mi ona niejakie ukojenie. Była miłą odmianą dla krzyków wybrzmiewających w mojej głowie. Leżałam samotnie w łóżku wpatrując się w promienie słońca usilnie starające przebić się przez zasłonięte rolety. Poczułam głęboką nienawiść do tej bezlitosnej gwiazdy, że skazała mnie na przeżycie kolejnego bolesnego dnia zanim zdążyłam pogodzić się z poprzednim. Słońce powinno się wstydzić skoro wstając skazuje kogoś takiego jak ja na kolejny dzień pustej egzystencji. O tak, od dziś nienawidziłam Słońca. I nie obchodziło mnie, że to nie jest myślącym bytem. Musiałam gdzieś ulokować swój gniew na świat z powodu jego bezwzględności.
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)



