Mogłabym być żywym eksponatem
W muzeum beznadziejności.
Wiem nawet jaką nosiłabym nazwę
,,Przykład pomyłki ewolucji”
Jakim cudem na świecie
pojawiają się
Tak uszkodzone istnienia?
Może to nietrafiona boska
interwencja?
Albo połączenie komórek
Które nigdy przenigdy nie
powinny były się łączyć?
Jestem wynikiem kolosalnego
błędu
Uszkodzonym egzemplarzem
Dryfuje na tratwie życia
Niezdolna do odnalezienia
właściwej ścieżki
Każdy mój oddech
Wydaje się być marnotrawstwem powietrza
Jestem uwięziona w ciemnym
pokoju
I nie ma w nim ani drzwi ani
okien
Ta klatka jest moim domem
Odwiedza mnie w niej mój przyjaciel
– bezsilność
Zamknęła mnie w niej niepewność
Mój największy wróg
Tkwię w tym znajomym miejscu
Bez marzeń
Bez celów
Bez siły
Stając się symbolem żałości
Chodzącą pomyłką ewolucji
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz